Poczytuję:

4 godziny na dobę
dmuchawce latawce
eskapista
Miszelkowy schowek
Jesienne urodziny
Kartonki
Boli Blog
świętojanki
ZUCH próbuje rysować


Kontakt
mój e-mail

RSS
wtorek, 08 sierpnia 2017

Nasz synek, powszechnie zwany Dziobasem albo Dziobersem, ma już prawie 17 miesięcy. 

 

Rok temu leżałą taka nieduża kluska na tarasie i machała odnóżami,teraz mamy w domu bardzo samodzielnego chłopca, który potrafi spacyfikować psa za pomocą klocka i dopominać się o swoje prawa.

Niedużo mówi, zróżnicowanie słowne jest zauważalne głównie w zakresie zwierzęcym :)

- Kak-ka - mówi wskazując na kaczki w Łazienkach

- Guuu - to gołąb

- Kokek -albo - icia

a serce wkłada w wyrażenie uczućdo psa czyli:

- iiieeeee...!

Tu, w Centrum Kopernika. Miłość niesłabnąca: woda(nie znam dokładnie określenia)

08:02, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 maja 2017

Po ustaleniach z siostrą jesteśmy pewne: mężczyzna może mieć okres. To znaczy nie ma tego najbardziej krwawego objawu, ale za to może spektakularnie przeżywać najzupełniej kobiece hormony wypite z mlekiem :)

Taaaa... nie wierzę, że mleko matki jest czyste, trzykrotnie filtrowane  niczym gatunkowy alkohol itp.

 

Do mleka przenika bez problemu zapach czosnku, przenikają też hormony "okresowe".

Siostra: No młody po prostu szału dostaje, płacze, marudzi, upierdliwy, że hej. Leżałby i się darł. Co mu może być?

Ja: Jest nieprzyzwyczajony do hormonów. Co dowodzi, że mężczyźni umieraliby mając okres.

Dziubas jest już dużym chłopcem, skończył 13 miesięcy i samodzielnie potrafi spacyfikować psa za pomocą klocka lub miski, ale niezależnie od diety lubi sobie wypić mleko. Więc... czasami przeżywa okres ze mną i wyraźnie gorzej sobie radzi.

12:44, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 marca 2017

Wróciłam wściekła z działu wsparcia IT.

Szefowa: Co się stało?

Ja: Sugerowali, żebym przesiadła się na Della. Della!

Szefowa: Zabrali ci lapa?

Ja: Nie, ale powiedzieli, że mój mac jest jakiś taki starszawy!

16:25, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 marca 2017

W sobotę przyjedzie do nas piesek. Z Wrocławia. Mały i włochaty gordon.

Kompletujemy wyprawkę, sprawdzamy, czego jeszcze nie mamy i ogólnie się podniecamy (MM twierdzi, że jego to wcale nie cieszy).

MM: Legowisko raczej duże...

Ja: Koniecznie duże, musi się w nim zmieścić piesek, Pyza i Dziubas!

16:16, julkanabalkonie
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 marca 2017

Tak jakoś w lutym siedziałam z dawno nie widziana przyjaciółką nad ciastem.

-.... i wiesz, przez te lata kupiliśmy chyba kilkaset majtek, nie mając pojęcia, czy zostaną zaakceptowane. Ostatecznie kupujemy jedne, jak pasują i są przenoszone cały dzień wracamy do sklepu i kupujemy 10 sztuk.

- No co ty, nasza młoda ma tak samo. I żadnych dżinsów nie założy

- ... dramat z czesaniem...

-... jedna fryzura...

- no popatrz, jak niektóre dzieci mają....

Nie, nie mają. Albo mieć nie powinny. Te majtki to historia naszej Pyzy. To przepis na wizytę u terapeuty integracji sensorycznej, u którego wylądowaliśmy o 4 lata za późno. 

Pyza miała różne cosie. Coś tu przeszkadzało, coś tam. Bardzo nieśmiała w niektórych sytuacjach, dusza towarzystwa w innych. Bliscy widzieli ją inaczej niż obcy. Uparta jak osioł i nie do przekonania w niektórych sytuacjach.

Zrezygnowała z basenu, chociaż była najlepsza w grupie (Bo za głośno, ja nic nie słyszę, trzeba szybko się przebierać, ja nie daję rady)

Przez te lata również ja sie nasłuchałam: że tłumaczę jej lenistwo, że matka powinna umiejętnie wyjaśnić, ze dziecko powinno włożyć sukienkę, że daję się nabierać jak ostatnia naiwna.

Co z tego, skoro mieliśmy wrażenie, ze mimo wspierania, doradzania, służenia przykładem itp. nasza córka czasami sprawia wrażenie okrągłego klocka, który ktoś chce wtłoczyć w trójkątny otworek.  No nie przejdzie, bo nie pasuje.

A, jeszcze było sporo "ona z tego wyrośnie", "dziadek, też tak miał" itp.

Nie podam listy "strasznych rzeczy i zachowań", bo tu jej nie ma, ale jeśli dziecku ewidentnie coś przeszkadza w życiu codziennym, rzecz, która mieści się w statystyce i w sumie nie musi być niczym groźnym, to warto wejść na jedną ze stron terapeutów i zrobić nieduży, niezobowiązujący teścik. Tu strona naszego, chyba wszyscy mają te same kwestionariusze.

14:42, julkanabalkonie
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 lutego 2017

Nie rozumiem czytania jednej książki na raz. To znaczy potrafię sobie wyobrazić, że ktoś ma tylko jedną książkę i ją czyta bez zdrad z innymi książkami na boku. Ja mam sporą biblioteczkę i ukochane historie, do których wracam. Wciąż coś kupuję i w zasadzie nie pożyczam.

Mam na przykład Amber i Czarną Kompanię do czytania raz na rok.

Jest kilka książek Kinga do czytania w danej porze roku i też przynajmniej raz w roku do nich wracam.

Mam zbiór romansów Jill Cooper do czytania w wannie.

Do tego książki kucharskie (aktualnie mam na tapecie trzy).

W ciągu ostatniego roku miałam w obiegu Jeżycjadę do czytania podczas karmienia młodego.

Denerwują mnie pytania typu: jak tak możesz czytać jedną książkę kilka razy? Zapominasz o treści? Rety, a do ulubionych piosenek nie wracacie? 

MM: co te książki robią pod łóżkiem? Dziubas sie nimi bawił?

Ja: Czytam

MM: A te koło kominka?

Ja: Czytam z Pyzą.

MM: A w bujaku?

Ja: Czytam, przecież mówię.

MM: To ile czytasz ich na raz?

Ja: Obecnie... około sześciu. Spokojne czytanie dla mnie to stan deficytowy, wiec czytam, kiedy tylko znajdę kilka wolnych chwil. Nie będę ich traciła na bieganie po piętrach i szukanie jedynej czytanej akurat ksiażki.

Czytam naraz więcej książek, niż niektórzy w ciągu roku. A i tak nie doliczyłam tych z kindla.

19:44, julkanabalkonie
Link Komentarze (3) »
środa, 04 stycznia 2017

Razem z średnia siostrą obgadujemy naszą najmłodszą siostrzyczkę.

Ja: No popatrz, najpierw studia, potem praca, zanim na poważnie zamieszkali to wzięli ślub, dopiero po ślubie dziecko, równo rok po ślubie. Nie to co my :)

Siostra: Może nawet je ochrzczą.

Ja: Jedyna porządna w rodzinie!

21:45, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 stycznia 2017

- ...eesc - powiedział Dziubas patrząc na padający za oknem śnieg.

Nie, jeszcze nie mówi. Gaworzy po swojemu a ja nabieram przekonania, że gada w swoim języku, który musi zostać zapomniany, by nauczył się naszego.

Czasem mam ochotę na powrót do pracy, żeby porozmawiać z normalnymi ludźmi. Ale Dziubas braki w słownictwie nadrabia entuzjazmem, jest prawdziwą małą gadułą, więc, no wiecie.... Jeszcze przez trzy miesiące powarzywujemy sobie w naszym małym świecie.

Gapiąc się na śnieg. Kłócąc o śniadanka: gdy ja chcę płatki jaglane, on kanapki a Pyza wcale. Malując łapkami umazanymi kasza esy floresy na szybie. Czekając na panią listonoszkę w progu. Ścigając kota. Czytając z Pyzunią komiksy. Gadając o sposobach rozładowywania zmywarki. Dziubas uwielbia rozładowywać zmywarkę. Załadowywać tez. Stoi na swoich krzywych nóżkach, trzyma jedną rączką dolną szufladę i pokrzykuje władczo, gdy ja staram się wyciągać naczynia tak, żeby dół był obciążony i żeby dzieciak nie rymsnął na podłogę. 

Co tu kryć. Ten świat rządzi się innymi zasadami.

09:12, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2016

Pyza: Jeśli czegoś nie wiem, mogę o to zapytać ciebie, tatusia albo dziadziusia.

Ja: Nauczycieli też! Od tego są! Pamiętaj kochanie, w szkole zawsze możesz o wszystko pytać panią, na tym polega nauka, ty pytasz, pani odpowiada a ty się uczysz.

Pyza: No właśnie nie! Zapytałam ją, czy wie, ile to jest gugol razy gugol i nie wiedziała. Dopiero dziadziuś mi powiedział.

Ja (kurde, co to jest gugol???): I co ci dziadziuś odpowiedział?

Pyza z pewną satysfakcją: Gugol do kwadratu.

...

Dziadziuś zapytany na stronie odpowiedział, że nie miał pojęcia co to jest gugol, ale logicznie wywnioskował, że coś razy coś daje coś do kwadratu. A potem wszyscy (dziadziuś, ja i MM) popędziliśmy sprawdzić, czy istnieje coś takiego jak gugol. Istnieje :)

22:19, julkanabalkonie
Link Komentarze (1) »
piątek, 09 grudnia 2016

Ubieram się na wigilię firmową: mała czarna, którą dostałam od mamy MM jeszcze w lecie (stwierdziła, że muszę mieć w co się ubrać bez priorytetu do-karmienia), poszukiwania odpowiednio lakierowanej torebki, całych rajstop bez smug kaszy oraz butów.

J; Chyba jednak założę kozaki, w szpilkach nie dam rady prowadzić samochodu.

Mama MM: To załóż kozaki, a na miejscu ściągniesz, kozaki zostawisz w samochodzie i na imprezę w szpilkach.

Ja: Ale tam będzie mnóstwo ludzi i zero miejsca do siedzenia, a te szpilki mają 10 cm! Wszystkie moje szpilki, które pasują do tej obłędnej sukienki mają co najmniej 10 centymetrów. 

Mama MM: Bierz szpilki, mówię ci. Kobieta na imprezie MUSI mieć wejście. 

Ja: Ale co potem?

Mama MM: A to już jak się trafi, nikt nie będzie patrzył, w jakim stanie się wychodzi.

10:12, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53