Poczytuję:

4 godziny na dobę
dmuchawce latawce
eskapista
Miszelkowy schowek
Jesienne urodziny
Kartonki
Boli Blog
świętojanki
ZUCH próbuje rysować


Kontakt
mój e-mail

RSS
wtorek, 14 sierpnia 2018

Wracam z Gromitem ze spaceru. Gromit to 1,5 letni gordon seter.

8 rano.

Deszczy, błoci, ale w porównaniu z ostatnimi temperaturami jest spoko, bo o wiele chłodniej co futrzak zdaje się doceniać, ale kto go tam wie.

Nie wiem, czy też tak macie, ale pewną stałą wartością w moim życiu jest pewna nieperfekcyjność. Robię tort na zamówienie? Gdyby zebrać doświadczenie, czas, zaangażowanie i planowanie, powinnam mieć 150% szans na sukces. A tu bach, kwiatki nie chcą się przykleić albo 1,5 litra śmietany się warzy, bo burza. Albo nagle kolor nie taki.

Konferencja? To samo. Mailing? Planowanie akcji sprzedażowej? Przebranie dla Pyzy? Wystrojenie się na własną czterdziestkę???

Oczywiście pobieżnie wygląda wszystko ok, ochy, achy i premia, ale mój wewnętrzny głosik zawodzi i - jeśli mogą to robić wewnętrzne głosiki - wydziera włosy z głowy. Nie ma rzeczy, z której byłabym zadowolona w stu procentach i powoli zaczynam się z tym oswajać. Tylko, no wiecie, ta moja czterdziestka. Może gdybym miała więcej czasu, te kreski nad oczami byłyby ok. I mniej bym się spociła z nerwów (bo te kreski). Ale na własnej czterdziestce człowiek chce wyglądać super, bardziej niż na ślubie. I widzicie, wciąż to rozkminiam, choć impreza była prawie rok temu. nic to, na pięćdziesiątkę bardziej się postaram, zafunduję sobie spa i lifting a przynajmniej zacznę regularnie ćwiczyć jogę i będzie ok.

Dziś idę sobie z psiakiem, on szczęśliwy, ja też, deszcz pada na przytulie zaściełające okoliczne nieużytki. Przytulie zaściełają też pewną powierzchnię mojego psa. Naprzeciw nas idzie pan z suczką, czasem ich spotykamy.

Suczka piękna, wyczesana i lśniąca. Idąc wysoko podnosi nóżki, jakby stąpała po wybiegu.

- Widzę, że dopiero zaczynacie spacer, bo sunia taka czyściutka - zagajam gdy psiaki się obwąchują.

- Nie, ona po prostu się tak nie brudzi.

Cóż, Gromcio chyba do mnie pasuje. Niby piękny długowłosy, ale zawsze niedoczesany, niedomyty i taki w 90% ogarnięty.

10:10, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lipca 2018

Dziobers, lat 2,5 ma starszą Prawie Dorosłą Dziewięcioletnią Siostrę Pyzę. Znacie Pyze, a raczej znaliście, bo dziewczę wyrosło, zindywidiualizowało się i... nie wierzę, ze jestem mamą tej tajemniczej, pięknej i skomplikowanej istoty. Kiedy? Jak? Dziobers wciąż jest małym chłopcem, miłym, pogodnym i odrobinę nieśmiałym, poza tym strasznie podobnym do MM, przez co mam wrażenie, że straciłam kontrolę nad ekspresją jego genów. Ma oczy mojego ojca (i mojej siostry), nietypowe, piwno-zielone, co sugeruje niejedno złamane serce w nieokreślonej na razie przyszłości.

Oboje, Pyza i Dziobers, prowadzą skomplikowaną i ukrytą przed innymi politykę siostrzano-braterską, podszytą miłością wręcz bałwochwalczą na zmianę z pełnymi żywiołowości aktami zazdrości. O psa, o klocki, o resztę wszechświata. Czasem sie wygłupiam, gdy słysząc pisk pędzę na ratunek, dzielę, rozdzielam, jestem gotowa sypać karami a tu się okazuje, że w ciągu sekundy zapanował pokój i "ale mamo, my się razem bawimy...!"

Biedni Wy, którzy nie macie starszej siostry (ja też o tym nie miałam pojęcia), to cały obszar układów społecznych najwyższego rzędu :)

 

Od kilku dni u Pyzuni nocuje Starsza Przyjaciółka (lat 10,5), mają swoje sprawy i dorosłe zabawy, co wprowadziło Dziobersa na jeszcze ściślejszą orbitę tych dwóch smarkatych boginek. Wczoraj wieczorem, zbyt późnym już jak na Dziobersa, skakali na trampolinie, przy czym one raczej polegiwały a przeszczęśliwy malec sprężynował jak rakieta, popisywał sie robiąc fikołki itp.

Dziewczyny: Dziobers, powiedz "pupa"

Dziobers: Pupa!

Dziewczyny: A pokaż, gdzie masz wacka?

Dziobers: Tu!!!

Dziewczyny (rozglądając się): ... a powiedz "dupa"...!

13:16, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 grudnia 2017

Wigilia firmowa. W tym roku poszliśmy na ostro: był klimat lat '90, wszyscy się przebrali, był koncert z pogo pod sceną: leciał kurz, ale to trochę jak chłosta jedwabnymi pończochami. Niby ostro, a tu wszyscy krzyczą: sorry!

Wskoczyłam w starą koronkową kieckę, glany do kolan i rajstopy udające pończochy. Krzyż na szyję, pociemniałe pazury na palce, ponieważ, moi drodzy w latach ,90 również byłam gotką i mam na to dowody w postaci licznych zdjeć oraz męża wywodzącego sie z subkultury.

Po północy poprosił mnie do tańca (!) facet w koszuli w kratę (chyba wszyscy programiści załozyli klasyczne koszule w kratę) ze słowami: tylko jeden taniec, zaraz cię puszczę, obiecuję.

Biorąc pod uwagę to, że dobrze tańczył, to dziw bierze, że tak przepraszał.

P: To skąd jesteś?

Ja: Z Poznania, a ty?

P: Ja też, ale jestem programistą, pracuję na 3 piętrze, pewnie dlatego mnie nie kojarzysz.

Ja: A to nie trzymają was w piwnicy?

No accountka się odezwała :) Ale myślałam, że oglądał IT Crowd.

 

15:14, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 października 2017

Lekarz: Dziwnie wygląda ta wysypka,czy on ostatnio jadł cośnietypowego?

Ja: Na bank. Bierze do dzioba wszystko co znajdzie i uzna za interesujące.

Pora na mały quiz: Czy powyższe dotyczy:

A. Młodego gordona Gromita zwanego zostaw-to-zostaw! (7 miesięcy)

B. Naszego syna, zwanego Dziobersie-nie-właź-tam! (lat 1,5)

C. Odpowiedzi A i B są prawidłowe

 

fiod

grom

12:54, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 sierpnia 2017

Nasz synek, powszechnie zwany Dziobasem albo Dziobersem, ma już prawie 17 miesięcy. 

 

Rok temu leżałą taka nieduża kluska na tarasie i machała odnóżami,teraz mamy w domu bardzo samodzielnego chłopca, który potrafi spacyfikować psa za pomocą klocka i dopominać się o swoje prawa.

Niedużo mówi, zróżnicowanie słowne jest zauważalne głównie w zakresie zwierzęcym :)

- Kak-ka - mówi wskazując na kaczki w Łazienkach

- Guuu - to gołąb

- Kokek -albo - icia

a serce wkłada w wyrażenie uczućdo psa czyli:

- iiieeeee...!

Tu, w Centrum Kopernika. Miłość niesłabnąca: woda(nie znam dokładnie określenia)

08:02, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 maja 2017

Po ustaleniach z siostrą jesteśmy pewne: mężczyzna może mieć okres. To znaczy nie ma tego najbardziej krwawego objawu, ale za to może spektakularnie przeżywać najzupełniej kobiece hormony wypite z mlekiem :)

Taaaa... nie wierzę, że mleko matki jest czyste, trzykrotnie filtrowane  niczym gatunkowy alkohol itp.

 

Do mleka przenika bez problemu zapach czosnku, przenikają też hormony "okresowe".

Siostra: No młody po prostu szału dostaje, płacze, marudzi, upierdliwy, że hej. Leżałby i się darł. Co mu może być?

Ja: Jest nieprzyzwyczajony do hormonów. Co dowodzi, że mężczyźni umieraliby mając okres.

Dziubas jest już dużym chłopcem, skończył 13 miesięcy i samodzielnie potrafi spacyfikować psa za pomocą klocka lub miski, ale niezależnie od diety lubi sobie wypić mleko. Więc... czasami przeżywa okres ze mną i wyraźnie gorzej sobie radzi.

12:44, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 marca 2017

Wróciłam wściekła z działu wsparcia IT.

Szefowa: Co się stało?

Ja: Sugerowali, żebym przesiadła się na Della. Della!

Szefowa: Zabrali ci lapa?

Ja: Nie, ale powiedzieli, że mój mac jest jakiś taki starszawy!

16:25, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 marca 2017

W sobotę przyjedzie do nas piesek. Z Wrocławia. Mały i włochaty gordon.

Kompletujemy wyprawkę, sprawdzamy, czego jeszcze nie mamy i ogólnie się podniecamy (MM twierdzi, że jego to wcale nie cieszy).

MM: Legowisko raczej duże...

Ja: Koniecznie duże, musi się w nim zmieścić piesek, Pyza i Dziubas!

16:16, julkanabalkonie
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 marca 2017

Tak jakoś w lutym siedziałam z dawno nie widziana przyjaciółką nad ciastem.

-.... i wiesz, przez te lata kupiliśmy chyba kilkaset majtek, nie mając pojęcia, czy zostaną zaakceptowane. Ostatecznie kupujemy jedne, jak pasują i są przenoszone cały dzień wracamy do sklepu i kupujemy 10 sztuk.

- No co ty, nasza młoda ma tak samo. I żadnych dżinsów nie założy

- ... dramat z czesaniem...

-... jedna fryzura...

- no popatrz, jak niektóre dzieci mają....

Nie, nie mają. Albo mieć nie powinny. Te majtki to historia naszej Pyzy. To przepis na wizytę u terapeuty integracji sensorycznej, u którego wylądowaliśmy o 4 lata za późno. 

Pyza miała różne cosie. Coś tu przeszkadzało, coś tam. Bardzo nieśmiała w niektórych sytuacjach, dusza towarzystwa w innych. Bliscy widzieli ją inaczej niż obcy. Uparta jak osioł i nie do przekonania w niektórych sytuacjach.

Zrezygnowała z basenu, chociaż była najlepsza w grupie (Bo za głośno, ja nic nie słyszę, trzeba szybko się przebierać, ja nie daję rady)

Przez te lata również ja sie nasłuchałam: że tłumaczę jej lenistwo, że matka powinna umiejętnie wyjaśnić, ze dziecko powinno włożyć sukienkę, że daję się nabierać jak ostatnia naiwna.

Co z tego, skoro mieliśmy wrażenie, ze mimo wspierania, doradzania, służenia przykładem itp. nasza córka czasami sprawia wrażenie okrągłego klocka, który ktoś chce wtłoczyć w trójkątny otworek.  No nie przejdzie, bo nie pasuje.

A, jeszcze było sporo "ona z tego wyrośnie", "dziadek, też tak miał" itp.

Nie podam listy "strasznych rzeczy i zachowań", bo tu jej nie ma, ale jeśli dziecku ewidentnie coś przeszkadza w życiu codziennym, rzecz, która mieści się w statystyce i w sumie nie musi być niczym groźnym, to warto wejść na jedną ze stron terapeutów i zrobić nieduży, niezobowiązujący teścik. Tu strona naszego, chyba wszyscy mają te same kwestionariusze.

14:42, julkanabalkonie
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 lutego 2017

Nie rozumiem czytania jednej książki na raz. To znaczy potrafię sobie wyobrazić, że ktoś ma tylko jedną książkę i ją czyta bez zdrad z innymi książkami na boku. Ja mam sporą biblioteczkę i ukochane historie, do których wracam. Wciąż coś kupuję i w zasadzie nie pożyczam.

Mam na przykład Amber i Czarną Kompanię do czytania raz na rok.

Jest kilka książek Kinga do czytania w danej porze roku i też przynajmniej raz w roku do nich wracam.

Mam zbiór romansów Jill Cooper do czytania w wannie.

Do tego książki kucharskie (aktualnie mam na tapecie trzy).

W ciągu ostatniego roku miałam w obiegu Jeżycjadę do czytania podczas karmienia młodego.

Denerwują mnie pytania typu: jak tak możesz czytać jedną książkę kilka razy? Zapominasz o treści? Rety, a do ulubionych piosenek nie wracacie? 

MM: co te książki robią pod łóżkiem? Dziubas sie nimi bawił?

Ja: Czytam

MM: A te koło kominka?

Ja: Czytam z Pyzą.

MM: A w bujaku?

Ja: Czytam, przecież mówię.

MM: To ile czytasz ich na raz?

Ja: Obecnie... około sześciu. Spokojne czytanie dla mnie to stan deficytowy, wiec czytam, kiedy tylko znajdę kilka wolnych chwil. Nie będę ich traciła na bieganie po piętrach i szukanie jedynej czytanej akurat ksiażki.

Czytam naraz więcej książek, niż niektórzy w ciągu roku. A i tak nie doliczyłam tych z kindla.

19:44, julkanabalkonie
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53