Poczytuję:

4 godziny na dobę
dmuchawce latawce
eskapista
Miszelkowy schowek
Jesienne urodziny
Kartonki
Boli Blog
świętojanki
ZUCH próbuje rysować


Kontakt
mój e-mail

RSS
piątek, 16 września 2016

Rok temu:

Pyza: Skoro już muszę mieć rodzeństwo, to wolę mieć brata. Przynajmniej nie będzie mi zabierał zabawek.

Ja: Ale to dziecko będzie za malutkie na twoje zabawki.

Pyza: Tylko tak mówisz. Poza tym jeśli będzie to dziewczyna na pewno będzie miała ładniejszy pokój.

Teraz.

Pyza: Mamo, ja wiem, ze to moja wina, bo chciałam mieć brata. Ale teraz to ja wolałabym mieć siostrę.

Ja: Skarbie! Chciałaś brata, to masz brata! Dlaczego teraz chcesz mieć siostrę?

Pyza: Bo w Sisters (ukochany komiks Pyzy) są dwie siostry i choć czasem się kłócą, to się bardzo fajnie bawią. I ty też maż siostry, aż dwie. To ja tez chcę. Nie możesz urodzić jeszcze jednego dziecka???

10:39, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 września 2016

Pielęgniarki nie oceniają zbyt wysoko jakości moich żył. Moja osobista pielęgniarka czyli mama stwierdziła, że wyglądają jak typowe żyły inteligenta, co ręki do porządnej roboty nie przyłożył. Czyli cienkie, ledwo widoczne i pękające.

Dziś wróciłam po pobraniu krwi z mega siniakiem.

Ja: Wyglądam jak narkomanka

MM: Ale założyłaś krótkie spodenki, więc nikt ci nie będzie patrzył na ręce

20:55, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 sierpnia 2016

Jedna z moich przyjaciółek pracuje jako pedagog w podstawówce. Przyszła do niej nauczycielka z rysunkiem pewnego malucha. Temat: moja rodzina.

Otóż dziecko narysowało całą rodzinę nago, bez żadnych tam super anatomicznych szczegółów, po prostu rodzina nagusów. Nauczycielka zmartwiona, bo nic nie słyszała, aby to była rodzina naturystów, więc może by pani pedagog pogadała z dzieciakiem.

Pani pedagog gada więc.

- Dlaczego na rysunku wszyscy są nadzy?

- Boi pani nie wspominała nic o ubraniu!

17:01, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2016

Pyza: Mamo, Dzidek mnie bije!

Ja (podnoszę wzrok znad książki i oceniam relacje dziecięce): Majta rączkami bo chcesz go zjeść....

Pyza: Bo on jest taki słodki....

Mina Dzidka mówi wszystko, tylko nie to, że jest słodki.

Nasz maluch, przezwany przez Pyzę Dzidkiem (od "dzidziusia") chwyta oburącz głowę siostry i na koci sposób kopie nóżkami, no zupełnie jak kot, który chwyta rękę i jednocześnie boksuje tylnymi odnóżami.

Pyza: Mamo!!! Dzidek mnie ugryzł!!!!

Ja: No daj spokój, on ma dopiero pięć miesięcy i nie ma zębów.

Pyza: Ma!!! Dlaczego nie wierzysz mi tylko jemu?

...

O, rzeczywiście ma.

08:42, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lipca 2016

Babcia MM, siwowłosa, ponad osiemdziesięcioletnia emerytowana chemiczka, przed którą drżało całe liceum w tym moja mama, skomentowała mój wygląd następująco:

- Julko, wyglądasz bardzo dobrze, odmłodniałaś o 15 lat, powinnaś za kilka lat urodzić kolejne dziecko, bo ciąża bardzo dobrze na ciebie wpływa.

I zanim zdążyłam się napuszyć dodała:

- Przed ciążą byłaś taka trochę pulchniutka.

No i widzicie? Jedyna dieta cud, która zadziałała.

22:03, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 czerwca 2016

Pyza wkrótce kończy 7 lat i planujemy urodzinki.

W związku z tym, mama zaprzyjaźnionej siedmiolatki pyta mnie o preferencje pod kątem prezentów:

- A czym się Pyza interesuje?

- Tym, co wszystkie dziewczynki w jej wieku: komiksami, panszówkami, smokami.

oh, wait.... 

13:18, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 czerwca 2016

Gdzieś kiedyś czytałam wywiad, w którym ktoś opowiadał, że jego rodzice mieli żelazną listę dla swoich dzieci: każde musiało nauczyć się jednego języka obcego i gry na wybranym instrumencie muzycznym. Doszłam do wniosku, ze każdy z rodziców ma taką swoją listę rzeczy, które według niego dzieciom będą niezbędne do życia.

Nie mam na myśli podstawowych umiejętności takich jak chodzenie, czytanie, pisanie itp. ale takich, które nie są niezbędne, jednak według rodzica bardzo ułatwiają życie.

Będąc mamą spędzającą dużo czasu na spacerkach mniej więcej ogarnęłam listę rzeczy, które każde moje dziecko powinno znać/umieć:

  • Pływać; w sumie jestem skłonna do innego sportu, jeśli zdąży mnie przekonać przed tym, jak zapiszę je w wieku 5 lat do szkółki pływackiej. Pyza pływa, za tydzień, po zakończeniu drugiego roku nauki pływania kupuję jej płetwy. Pływanie jest super, nie tylko w obliczu topiących się lodowców.
  • Gotować - niezależnie od dostępu do sklepów, restauracji i dostaw pizzy. Gotowanie to też świetna nauka: 
    • czytania ze zrozumieniem (przepisy są niezłą jazdą)
    • matematyki ogólnopojętej: 3/4 szklanki, 0,5 litra wody, 250 g, połowa składników i tak dalej. Sama nauczyłam się ułamków dzieląc margarynę Palma do murzynka
    • kultury związanej z jedzeniem: jak jedzą inni ludzie, po co chodzimy do restauracji, co to jest weganizm, skąd się bierze mleko, ser, ryż i okra (to ostatnie to z parapetu, rzecz jasna)
  • Rozpoznawać najpospolitsze rośliny i zwierzęta żyjące w Polsce. Rodzime drzewa to minimum. Po co? Chociażby po to, by w przypadku alergii na pyłki brzozy nie kupować domu w brzozowym zagajniku :)
  • Oswoić się z dentystą, czyli szczoteczka i przeglądy od malucha. To chyba ciężka praca do osiemnastego roku życia. A później niech wydaje swoja kasę na plomby.

I codziennie dawać rodzicom buziaka :)

09:55, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 czerwca 2016

Nie "się", bo to by było zbyt trywialne. On, jak to trafnie określił Pratchett sie nie gubi, on zawsze wie, gdzie jest, to wszystko wokół się gubi nie wiadomo gdzie i nagle pojawia sie nie taka okolica jak powinna.

Poza tym gubi ważne świstki. Niejednokrotnie widziałam zgrozę w oczach pani urzędniczki, która wydawała ważny dokument a Mój Mężczyzna automatycznie oddawał go mi ze słowami: "weź to, bo zaraz zgubię". W ten sposób dostałam nawet mandat, przed chwilą wręczony, na oczach policjanta.

Gubi też moje listy zakupów. Ostatnio nie wysyłam ich na fb czy smsem, bo często mam przyklejonego młodego a telefon rozładowany po prostu gdzieś leży.

Zatem listy zakupowe robię za pomocą nieśmiertelnych ludzi  z dolówki*. Czyli kartka wisi i się uzupełnia, gdy biegnę na przykład z łazienki do pralni i mam czas by naskrobać informację o braku końcówek do szczoteczek.

Gdy wstaję w nocy, by się napić wody z dystrybutora lodówkowego dorzucam brak witamin czy tabletek do zmywarki.

Rano, gdy podlewam kwiatki przypominają mi się ogryzione ołówki w pyzowym piórniku.

Lista zapełnia się nie wiadomo jak i kiedy.

Mówię Wam, ludzie z dolówki.

A on te listy gubi. I dzwoni do mnie ze sklepu i dopytuje.

No, niech tylko ludzie z dolówki się dowiedzą, ze ich praca idzie na marne. Kiedyś im żyłka w tyłku pęknie.

---

* Worek kości, jeden z moich ulubionych motywów

18:23, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 maja 2016

MM chrapaniem zagłusza nocne karmienie, w sumie to jedno, bo młodemu szybko uaktywniły się geny rodzinne i budzi się o czwartej. Pewnie dlatego, że ptaki za oknem strasznie drą japy.

Ja prawie opanowałam umiejętność odskakiwania od przewijaka, gdy młody włącza fontannę. Nie opanowałam jeszcze dobrze odruchu przykrywania go na wszelki wypadek (przede wszystkim chodzi właśnie o wypadek z fontanną).

Kot nauczył się wkurwiać Pyzę (tego inaczej nazwać się nie da). Odkąd sie urodziła omijał ją szerokim łukiem. Ich siedmioletni związek przeszedł wszelkie etapy od uwielbienia (z jej strony) i obojętności (z jego strony) po jej złośliwości i jego pozę "czym ja zawiniłem". Teraz kot siada przy młodym i pozwala się podziwiać, nie reaguje na szaleńcze machania małych łapek i niestraszny mu płacz malucha. Pyza dawno wyleczyła złamane serce i teraz chce psa.

Młody od wielu dni testował trafianie rączką do buzi. Raz nawet przewrócił się na boczek, bo całe ciało pomagało w trafianiu rączką do ust. Niedawno opanował tę trudną sztukę i dziś ją zademonstrował wkładając paluszki do buzi tak głęboko, że się porzygał.

Pyza nauczyła się praktycznego zastosowania pewnej pozy: brwi do góry, mina pełna politowania i z niedowierzaniem kręci głową:

- Faceci...

17:56, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 maja 2016

Słyszę, jak MM rozmawia z młodym

MM: Kto jest ślicznym chłopcem?

... *

MM: Nie ty, synu. Ale jak urośniesz to pewnie będziesz trochę ładniejszy.

 

---

*jedyne, czego można się spodziewać, to guuuu. eee lub geee, ale fakt, mała gadułka z niego

21:46, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53