Poczytuję:

4 godziny na dobę
dmuchawce latawce
eskapista
Miszelkowy schowek
Jesienne urodziny
Kartonki
Boli Blog
świętojanki
ZUCH próbuje rysować


Kontakt
mój e-mail

RSS
piątek, 22 grudnia 2017

Wigilia firmowa. W tym roku poszliśmy na ostro: był klimat lat '90, wszyscy się przebrali, był koncert z pogo pod sceną: leciał kurz, ale to trochę jak chłosta jedwabnymi pończochami. Niby ostro, a tu wszyscy krzyczą: sorry!

Wskoczyłam w starą koronkową kieckę, glany do kolan i rajstopy udające pończochy. Krzyż na szyję, pociemniałe pazury na palce, ponieważ, moi drodzy w latach ,90 również byłam gotką i mam na to dowody w postaci licznych zdjeć oraz męża wywodzącego sie z subkultury.

Po północy poprosił mnie do tańca (!) facet w koszuli w kratę (chyba wszyscy programiści załozyli klasyczne koszule w kratę) ze słowami: tylko jeden taniec, zaraz cię puszczę, obiecuję.

Biorąc pod uwagę to, że dobrze tańczył, to dziw bierze, że tak przepraszał.

P: To skąd jesteś?

Ja: Z Poznania, a ty?

P: Ja też, ale jestem programistą, pracuję na 3 piętrze, pewnie dlatego mnie nie kojarzysz.

Ja: A to nie trzymają was w piwnicy?

No accountka się odezwała :) Ale myślałam, że oglądał IT Crowd.

 

15:14, julkanabalkonie
Link Dodaj komentarz »